Tekst piosenki:
Zrywam się do życia bladym świtem.
Parząc usta herbatą, budzę myśli ze snu.
Za oknem miasto budzi się ze zgrzytem.
Próbuję liczyć do stu,
by zebrać się w sobie, póki czas.
Ref: Choć wiem, że tak być nie musi,
to wierzę, że sensu w tym szczypta…
Czy jest jakaś droga do wyjścia?
Są dwie: jest Bóg i jest krypta.
Dopóki jeszcze jestem u siebie,
dopóki wiem, jak mam na imię...
Następna chwila spokój mój pogrzebie,
po kolana utopię się w zimie.
Nie będzie mnie, tym bardziej – nas.
Ref: Choć wiem...
Dzień mija bez oka zmrużenia,
bez żadnej litości minuty mi zjada.
Poznam plany, liczby, zarządzenia,
nie poznam imienia sąsiada,
a słońce coraz niżej.
Ref: Choć wiem...
Księżyc przynagla mnie już do powrotu,
więc idę tą samą drogą, co zwykle.
Nie wyjdę już dziś z kołowrotu,
póki mnie ktoś nie rozjedzie
motocyklem.
Ref: Choć wiem...