Tekst piosenki:
[BISZ]
wokół pędzi świat, robię swoje na boku
ziomuś, pieprzyc świat, chce Cie zniechęcić na ogół
jeżeli boisz się potu to trenuj gnicie na forum
mój pociąg do zwycięstwa mija czerwień świateł Semaforu
zanalizuj wszystkie moje wady, wszystkie braki
potem na koncercie policz w gorze wszystkie łapy
obchodzą mnie ludzie, nie awatary
jestem za młody by tracić czas, by słuchać gówniarzy za stary
małym ludziom marzy się by związać mnie jak Guliwera
mówią "on się wywyższa" lecz to ich poniża mój ideał
walki o coś więcej, niż robienie wrażenia na ludziach
dla których ważne jest tylko to co masz i jak się ubierasz
oceniaj mnie jak chcesz, bo chuja to zmienia
nie aspiruje do tytułu "Króla Podziemia"
nie szukam zrozumienia i kiedy mówią dostosuj się
mowie im nie ee nie eee, nie!
[OXON]
Gdy patrząc do góry widzę chmury i wysokie mury
Świat mówi mi K.O. jakbym przegrał z nim obie tury
Ostry wpierdol, but na głowę, tura jedna, tura druga
Doiło się grubą krowę znów nabiegła kurwa chuda
I chude lata lecz tu chce latać, nie złożę broni
Do ostatniej kropli krwii się bić nikt mi nie może bronić
Zrobie największy rozpizd z nich mam wiarę i spryt, więc to mnie chroni
Zgubie pogonie bo go nie dogonie jeżeli mnie ktoś przegonił
Mam tylko jedną szansę bo dziś jest trudna rap gra
Co? Tylko jedną szansę? Dziś wiem że to chuja prawda
Mam ambicje by tej rap grze na regułach zagrać
I mam wiele szans by wbić się w górę, choćby góra padła
Większy od problemów jeśli jestem mniejszy rosnę
Jeśli ktoś tu węszy podstęp, robię jeszcze większy postęp
K.O. z drugiego wersu zmieniam okęć dwa przed końcem
Rozwalam mury a zza chmury drogę znajdziesz słońce, SAM WIESZ!
[JUNES]
Nie umarłem skurwysynu, stoję z nożem w ręku
Przyszedł dzień, gdy poczujesz swój każdy z nerwów
Nieśmiertelnie, póki łba mi nie zetniesz
Książę wszechświata, jak Freddie znów tu jestem
Gdy mi mówisz, że to pedał, śmieję się pod wąsem
Mówi facet, który sam nie wie, co chce
Santa Muerte na kimonie, idę do niej po piachu
Suma mojej nienawiści równa sumie twego strachu
Jestem nie-umarłym rapu, brak ci odwagi
Choć po pijaku słuchałeś Rap Addix ze łzami
Teraz, chłopak, testosteron cię rozsadza
Dodam w te100 C4, by cię niosło nadal
Gdzie jest twoja odwaga, kiedy lśni mi ostrze
Mówi raper, co popularny nie był nigdy w Polsce
A ma w sobie coś, stawia go ponad resztą
Ty patrzysz na mnie z kolan, nawet nie klęcząc
Dodaj adnotację do tego tekstu »
Historia edycji tekstu
Komentarze (0):