Tekst piosenki:
Zapłonęły dęby, liśćmi pokryły się szlaki,
uzbrojone po zęby w kamienie dzieciaki,
idą na wojnę, spokojnie dech w piersi pompuje krew, skronie,
na mecie będę pierwsi chodź tak idą nie udolnie.
Wyobrażenie buntownika u boku ze świtą,
w dążeniu do celu by mieć to myto na żyto,
dziś biorę wolnę, ruchy stają się powolne,
starego visa biorę w dłoń, wymierzam go, idę na wojnę.
Powstanie młodych, skwery, schody, klatki, parki,
waleczne serca a nad ranem płacz matki,
każdy na swoje idzie i mimo przeciwnośći losu,
całe życie w bidzie, trzeba postawić się do sztosu.
Tu nie ma kokosów a i o wiury trzeba walczyć,
kapitalizm pazury wystawia i głośno warczy,
czy średnia krajowa wystarczy do wypłaty,
grosze w skarpetę chowasz i o jutro się martwisz.
I tak do końca słabych obrońca a sam sił nie ma,
skropla się pot w promieniach słońca, idę do cienia,
chowam też broń zawiniętą w onuce do kieszeni,
zostanę sam w krainie cieni, (taa).
Dodaj adnotację do tego tekstu »
Historia edycji tekstu
Komentarze (0):