Tekst piosenki: Chingay Sram - Mongolski Frajer
Chingay Sram mnie nazywają
Na mój widok się dotykają
Najstraszniejszym mongolskim byłem chanem
Na podbojach pieściłem prostatę bakłażanem
Z moimi taktykami nikt sobie nie radził
Widok płonących miast mnie tylko bawił
Żeby kraj podbić, wysyłałem kobiety
Przerażonym chłopom odcinały naplety
Pięć krajów w ten sposób podbiłem
Wszystkich ludzi w nich kobietami przeraziłem
Zwołałem Gurulda i aby świętować
I z wodzami będziemy się tu penetrować
Zamiast tego poczułem wkurwienie
Aż na chuju wyskoczył mi rumieniec
Straszne wieści zostały mi przekazane
Kobiety z Japonii zostały wypchane
Na Japonię moja taktyka nie działała
Wszystko wina jakiegoś obrzezanego pedała
Na uspokojenie włożyłem sobie do dupy jeszcze banana
Japonia poczuje gniew pedalskiego chana
Przez wszystkie homoludy znany
Chingay Sram niepokonany
Największy mongolski obnażyciel gwałciciel
Wprowadza obowiązek spermy picie
Bójcie się wszyscy jego złości
Żadnemu heterykowi nie okaże litości
W Japonii poszukuję obrzezanego Ronina
Na samą myśl cieknie mi ślina
To co mu zrobię, już miałem zaplanowane
Największe mongolskie dildo miałem spakowane
Gesik swój uzbroiłem potężnie
Każdy miał strapony mosiężne
Zbliża się noc, biurty zakładamy
Po mongolskich fiutkach się popieszczamy
Jeden z nich miał ciało zakryte
Krzyczę: „Pokazuj frajerze frytę”
Spodnie zdejmuje i serce mi staje
Osobnik ten miał obrzezaną faję
Obrzezany Ronin za Mongoła się przebrał
Kutas mu bardzo śmierdział
Odorem każdego Mongoła zabija
Fiut wił mu się niczym żmija
Zniewagi tej ja nie przyjmuję
Z dupy sobie szablę wyjmuję
Samurajem walczę jeden na jeden
Mówię mu: „Zrobię z ciebie ludzki sedes”
Ronin użył swego ciosu tajnego
Katanę chciał wsadzić do mego zadka ciasnego
Bakłażan w mej prostacie cios przyjął
przyrzeknąłem: „Cwelu, już nie żyjesz!”
Jednak nagle się zawahałem
Bo nic piękniejszego nigdy nie widziałem
Przez wszystkie homoludy znany
Chingay Sram niepokonany
Największy mongolski obnażyciel gwałciciel
Wprowadza obowiązek spermy picie
Bójcie się wszyscy jego złości
Żadnemu heterykowi nie okaże litości
Na pole walki stary Chińczyk wkroczył
Na widok ten aż żem się zmoczył
Stary dziad Ronina chciał uratować
Ale ja chciałem się masturbować
Byłem największym gilfu fetyszystą
Chciałem, by każdy chłop miał lat po trzysta
Chińczyk powiedział, że Hu-Ichi Woko się nazywa
Ze mnie jest mongolska dziwka chciwa
Na kolanach błagałem go o wybaczenie
Zgodzę się, jak przyjmę w dupę ich nasienie
Mongolski chan przez mój fetysz pokonany
I teraz na dwa baty jebany
Nie obchodziła mnie nawet ta złośliwość
Bo obnażycielskiego mistrza poczułem miłość
Podarowałem mu pierścionek ze szczerego złota
Nazwali mnie przez to Chingay Ciota
Przez wszystkie homoludy znany
Chingay Ciota pokonany
Największy mongolski cwel i frajer
Oddał kraj za chińską faję
Ale czy to złe, jeśli jest szczęśliwy
I nie jest już gejem chciwym
Sprawdź interpretację na Wersuj.pl
Dodaj adnotację do tego tekstu »
Historia edycji tekstu